21.02.2020

De Mattei: Grzegorz i Coronavirus swoich czasów

Aura tajemnicy otacza Coronavirus, lub Covid-19, ponieważ nie znamy ani jego pochodzenia, ani rzeczywistych danych jego dyfuzji, ani jego możliwych konsekwencji. Wiemy jednak, że pandemie zawsze uważano za boskie karcenie w historii, a jedynym lekarstwem, jakie Kościół zalecił przeciwko nim, była modlitwa i pokuta.

Stało się to w Rzymie w roku 590, kiedy Grzegorz z Anicia (gens) rodziny senatorskiej, został wybrany papieżem, przyjmując imię Grzegorz I (540-604)

Włochy zostały zniszczone przez choroby, głód, zaburzenia społeczne i destrukcyjną falę Lombardów. Między 589 a 590, gwałtowny wybuch zarazy, straszliwe lues inguinaria, po zniszczeniu terytorium bizantyjskiego na Wschodzie i frankijskiej ziemi na Zachodzie, zasiał śmierć i terror na półwyspie i uderzył w miasto Rzym. Rzymscy obywatele postrzegali tę epidemię jako boską karę za korupcję w mieście.

Pierwszą ofiarą, jak twierdziło się w Rzymie, był papież Pelagiusz II, który zmarł 5 lutego 590 roku i został pochowany w St. Peter's. Duchowieństwo i rzymski Senat wybrali Grzegorza na jego następcę, który po tym, jak został praefectus urbis, mieszkał w celi swojego mnicha na Montecelio. Po konsekracji 3 października 590 nowy papież natychmiast zajął się trudną sytuacją plagi. Grzegorz z Tours (538-594), który był współczesnym kronikarzem tych wydarzeń, opowiada, że w pamiętnym kazaniu wygłoszonym w kościele Santa Sabina, Grzegorz zaprosił Rzymian do pójścia - skruszony i penitent – w przykład mieszkańców Niniwy: "
Rozejrzyj się wokół siebie: oto miecz Boży gniewu wymachiwał całą populacją. Nagła śmierć wyrywa nas ze świata, ledwo dając nam czas. W tym właśnie momencie, oh - ilu jest podejmowanych przez zło - tu wokół nas - nie mogąc nawet myśleć o pokucie."

Następnie Papież wezwał [wszystkich], aby podnieśli oczy do Boga, który pozwala na tak ogromne kary, aby poprawić Swoje dzieci. Aby ugładzić boski gniew, papież zarządził "siedmiopostaciową litanię", czyli procesję całej populacji rzymskiej, podzieloną na siedem korteges, w zależności od płci, wieku i stanu. Procesja przeniosła się z różnych kościołów rzymskich w kierunku Bazyliki Watykańskiej, śpiewając po drodze litanies. To jest tak zwanych największych Litanies Kościoła, lub rogaty, którymi modlimy się do Boga, aby mógł nas bronić przed przeciwnościami losu. Siedem korteges przeniósł się przez budynki starożytnego Rzymu, boso, w wolnym tempie, głowy pokryte popiołem. Podczas gdy tłum przemierzał miasto, w ciszy grobowej, zarazy osiągnęły taki punkt wściekłości, że w krótkim czasie osiemdziesiąt osób zginęło na ziemi. Jednak Grzegorz nie przestał na chwilę nawoływać ludzi do dalszej modlitwy i nalegał, aby obraz Dziewicy namalowany przez świętego Łukasza i przechowywany w Santa Maria Maggiore został sprowadzony na front procesji. (Gregorio di Tours, Historiae Francorum, liber X, 1, w Operze omnia, cura di J.P. Migne, Parigi 1849 s. 528).

Złota legenda Autorstwa Jacopo da Varazze jest kompendium tradycji przekazywanych od pierwszych wieków ery chrześcijańskiej i przypomina, że wraz z postępem Świętego Obrazu powietrze stawało się zdrowsze i bardziej limpid, a z miast dżuma jakby się rozpuściła, jakby nie mógł znieść swojej obecności. Dotarł do mostu jednoczącego miasto do Mauzoleum Hadriana, znanego w średniowieczu jako Castellum Crescentii, kiedy nagle słychać było chór Aniołów śpiewających «
Regina Coeli, laetare, Alleluja - Quia quem meruisti portare, Alleluja - Resurrexit sicut dixit, Alleluja!». Grzegorz odpowiedział głośnym głosem: «Ora pro nobis rogamus, Alleluja!». I tak narodziła się Regina Coeli, antyfon, który Kościół wita Maryję Królową, podczas Eastertide, za Zmartwychwstanie Zbawiciela.

Po śpiewie Aniołowie osiedlili się w kręgu wokół obrazu Matki Bożej, a Grzegorz, podnosząc oczy, zobaczył na szczycie Zamku Anioła, który po wyschnięciu miecza kapiącego krwią, włożył go z powrotem do osłony, jako znak, że kara się skończyła. "
Tunc Gregorius vidi super Castrum Crescentii angelum Domini qui glaudium cruentatum detergens in vagina revocabat: intellexitque Gregorius quod pestis illa cessasset et sic factum est. Unde et castrum illud castrum Angeli deinceps vocatum est." (Iacopo da Varazze, Legenda aurea, Edizione critica a cura di Giovanni Paolo Maggioni, Sismel-Edizioni del Galluzzo, Firenze 1998, str. 90).

Papież Grzegorz I został kanonizowany, ogłoszony Doktorem Kościoła i przeszedł do historii zwany jako "
Wielki". Po jego śmierci Rzymianie zaczęli nazywać Mauzoleum Hadriana "Castel Sant'Angelo", a na pamiątkę cudu umieścili na szczycie zamku posąg świętego Michała, szefa niebiańskiej milicji, w akcie wdzięczności. Do dziś w Muzeum Kapitolińskim trzymany jest okrągły kamień z odciskami stóp, który zgodnie z tradycją został pozostawiony przez Archanioła, gdy stanął, aby ogłosić koniec zarazy. Również kardynał Cesare Baronio (1538-1697), uważany za jednego z największych historyków Kościoła za rygor swoich badań, potwierdza objawienie Anioła na szczycie zamku. (Odorico Ranaldi, Annali ecclesiastici tratti da quelli del cardinal Baronio, anno 590, Appresso Vitale Mascardi, Roma 1643, s. 175-176).

Zwracamy tylko uwagę, że jeśli Anioł, dzięki apelowi świętego Grzegorza, pochłonął miecz, oznacza to, że po raz pierwszy został narysowany, aby ukarać grzechy narodu rzymskiego. Aniołowie są w rzeczywistości wykonawcami boskich kar na ludziach, jak przypomina nam dramatyczna wizja Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, wzywając nas do pokuty: "
Anioł z płonącym mieczem w lewej ręce; miga, rozpala płomienie, które wyglądały tak, jakby podpaliły świat; z blaskiem Matki Bożej promieniował do niej z prawej strony: wskazując na ziemię prawą ręką, Anioł zawołał głośnym głosem "Pokuta, Pokuta, Pokuta!""

Czy rozprzestrzenianie się wirusa Coronavirus jest w jakiś sposób związane z wizją Trzeciej Tajemnicy? Przyszłość nam powie. Jednak apel o pokutę pozostaje bardzo pilny dla naszego wieku i głównym lekarstwem, aby zagwarantować nasze zbawienie, w czasie i wieczności. Słowa świętego Grzegorza Wielkiego muszą ponownie rozbrzmiewać w naszych sercach: "
Co powiemy o strasznych wydarzeniach, których jesteśmy świadkami, jeśli nie, że są one przewidywaniami przyszłego gniewu? Pomyślcie o najdroższych braciach, z najwyższą starannością do tego dnia, poprawcie swoje życie, zmieniajcie swoje nawyki, pokonajcie z całej swojej potęgi pokusy zła, popełnionymi grzechami" (Omelia prima sui Vangeli, w Il Tempo di Natale nella Roma di Gregorio Magno, Acqua Pia Antica Marcia, Roma 2008, s. 176-177).

To właśnie te słowa, a nie marzenie "
Amazzonii felix", są dziś potrzebne w Kościele, który pojawia się tak, jak opisał to święty Grzegorz w swoich czasach: "Bardzo stary statek, przerażająco wygnany; fale i zgniłe deski dostają się wszędzie; wstrząśnięty codziennie przez gwałtowną burzę, zapowiadając wrak (Registrum I, 4 ad Ioann. episcop. Constantinop.)". Ale w tamtych latach Boska Opatrzność wezwała sternika, który, jak stwierdza Święty Pius X: "wśród szalejących fal był w stanie nie tylko zadokować w porcie, ale także zabezpieczyć statek przed przyszłymi burzami" (Enciclica Jucunda sane del 12 marzo 1904).

Tłumaczenie: Contributor Francesca Romana

Źródła:
https://www.patreon.com/posts/34185769

https://rorate-caeli.blogspot.com/2020/02/de-mattei-gregory-and-coronavirus-of.html

Odwiedza nas 17 gości oraz 0 użytkowników.