19.10.2020


Ryszard Kruk-Chamerski

Pozywam „Poradnię Lekarza POZ Reginy i Walentego Śliwa ul. Uczniowska 21 w Wałbrzychu”!

 

Jeszcze nigdy nie udało mi się przeżyć tyle naraz w sposób tak niewyobrażalny dla mnie jak i dla każdego innego, co do których co raz bardziej nabieram przekonania, że wszyscy we Wrocławiu i Wałbrzychu byli i są jacyś inni. To, że w sposób tak nieoczekiwany 08.10.2020 znalazłem się w Szpitalu Klinicznym przy ul. Weigla we Wrocławiu nie z jednego lecz z dwóch powodów, a nawet z trzech. Nie chodzi tu by najmniej o jakiś zespół chorób, ale o dwa wydarzenia, które nie mogły mieć i nie miały ze sobą nic wspólnego, ale zeszły się ze sobą razem, tego jednego dnia Jak lewica z prawicą? Nie. Jak moja prawa strona ciała z lewą stroną, naprowadzając mnie do uzyskania odpowiedzi na postawione przeze mniej kiedyś pytanie: „W którym miejscu NFZ jest narodowy?”, wymagające już koniecznej aktualizacji na następujące: W którym miejscu NFZ jest złodziejski, czyli przestępczy, na sposób wcale nie polityczny?

Ten szpital dawniej nazywany IV Okręgowym Szpitalem Wojskowym we Wrocławiu gościł mnie przez kilka dni jako żołnierza w 1979 r. Był wtedy dobrze zorganizowany i zdyscyplinowany jak przystało na armię, i przyjmował każdego. Na sali leżałem z kolegą-cywilem o nazwisku Żebrowski, o ile dobrze pamiętam, zamieszkałym przy ul. Mikołaja, który należąc do wrocławskiego „Klubu Harley Davidson”, opowiadał nam wiele o swoim motocyklu i o milicjantach, ścigających go z ciekawości, a nie za wykroczenia. Obecnie główne wejście, kiedyś działające w roli dyżurki sprawnie kierującej przybywającymi pacjentami i gośćmi, dzisiaj jest nieczynną, pustą, nieużywaną przestrzenią, pozbawioną informacji, drogowskazów, bez śladu gościnności, o czym przekonałem się naocznie. Warto dodać, że ten słynny szpital Wrocławia jest w zasięgu pieniędzy pochodzących od PO, nie od PiS, a opisywane przeze mnie zdarzenia nie są polityczne.

Było trzy dni przed 08.10.2020 r., jak bez tarczy na twarzy przemaszerowałem raźno do wejścia w środkowej części obiektu szpitala, dostrzegając po jego prawej stronie „Oddział Zakaźny Covid-19”. Na próżno szukałem wzrokiem informacji o położeniu oddziału Ortopedii, uzyskując jedynie informację o zasłonięciu ust i nosa, więc zakryłem je dłonią i pokonałem 3 korytarze z siedzącymi pacjentami o przerażonych oczach, pocieszając ich, że wirusa posiada też owoc papai i doszedłem do pokoju nr 1145. W tym pokoju na dzień 08.10.2020 r. miałem wyznaczoną konsultację z ordynatorem na okoliczność skierowania mnie do zabiegu artroskopii uda prawej nogi. Stali Czytelnicy i Goście NETHOW pamiętają, że w dniu 01.08.2019 w wyniku upadku rowerowego doznałem stłuczenia kolana i złamania uda nogi prawej, skutkującego dołożeniem dwóch śrub do prawego biodra. Z naklejonej informacji na drzwiach pokoju 1145 dowiedziałem się, że od 12.03.2020 r. konsultacje są odwołane, a podany telefon do kontaktu już nie istniał. Podjąłem więc dalsze poszukiwania oddziału Ortopedii, blokując nogą drzwi, które usiłowała przede mną zamknąć pani sprzątaczka. Dotarłem do pokoju lekarza Ostrego Dyżuru Ortopedii Urazowej, gdzie przez uchylone drzwi przedstawiłem się jako żołnierz Ludowego Wojska Polskiego i uzyskałem informację, że sekretariat oddziału będzie czynny od godz. 8.00. Ponieważ pozostało półtorej godziny do otwarcia oddziału dla petentów, musiałem wrócić do Wałbrzycha na spoczynek po pracy, nie uzyskując potwierdzenia konsultacji.

Na drugi dzień otrzymałem telefoniczne powiadomienie, że wyznaczona dla mnie konsultacja odbędzie się 08.10.2020, ale o godz. 12.30, a nie 13.00, pomimo że przy wyznaczonym pokoju spotkałem się z informacją o odwołanych konsultacjach. Jak w skojarzeniu z sytuacją wojenną, w której każda aktualna informacja miała być spóźniona o dwa dni.

Dojdę w tym miejscu więc do rzeczonego dnia 08.10.2020 r., kiedy na wyznaczoną konsultację przybyłem znacznie wcześniej, ponieważ z urazem nadgarstka lewej ręki i tym razem biodra lewego, powstałych w związku z pracą, wykonywaną w dniu 07.10.2020 r. Diagnoza: skręcenie i naderwanie nadgarstka lewego, stłuczenie biodra lewego i wzrost ciśnienia tętniczego. Nic dziwnego, ale wymagające dalszego prowadzenia. Gdybym miał gdzie, ale o tym później. Przybyłem jako jedyny – nie było ludzi, boją się - na Oddział SOR-u wyposażony w tarczę biało-czerwoną m-ki RED IS BAD na twarzy, czym wzbudziłem niemałą sensację i zostałem niezwłocznie obsłużony, wędrując od pokoju rejestracyjnego, poprzez koordynacyjny, poprzez lekarski aż do gipsowni. W międzyczasie za zgodą lekarza SOR-u, przybyłem na umówioną konsultację o czasie i zostałem natychmiast przyjęty. Werdykt: nie wymagam poprawiania ułożenia żył i korekty kolana poprzez zabieg artroskopii, z uwagi na prawidłowe gojenie się. Nic dziwnego, od pewnego czasu jeżdżę na rowerze i zacząłem biegać. Nadciśnienie pozostaje, jeszcze za mało ruchu, wędka to za mało.

W związku z objawem nadciśnienia dzwonię do „Poradni Lekarskiej POZ” przy ul. Grodzkiej w Wałbrzychu-Podzamcze Reginy i Walentego Śliwa ul. Uczniowska 21 w Wałbrzychu, spółka jawna, czyli jawnie kradnąca, zastanawiając się, dlaczego moje podwójne składki wpływają do Dolnośląskiego Narodowego Funduszu Zdrowia, a ta je przekazuje prywatnym lekarzom, skoro ja sam mógłbym je odprowadzać, z pominięciem prowizji i innych opłat lekarzom prywatnym, oraz dlaczego zmieniono nazwę z „Zakładu Zdrowia” w „Poradnię Zdrowia”. Ponieważ boją się ludzi i nie zamierzają się z nimi spotykać, wstydząc się, że są bez pracy, a ich rejestratorki na I piętrze siedzą bez masek też zadowolone z braku pracy.

Oto dowód. W odpowiedzi na mój telefon 09.10.2020 r. uzyskałem informację, że lekarz Sylwia Szymańska-Szymczyk udzieli mi porady telefonicznej dopiero w dniu 15.10.2020 r. Mam przez cały tydzień chodzić do POZ, poddawać się pomiarom temperatury i mierzyć ciśnienie. Kiedy przychodzę do POZ i mówię, że przychodzę zmierzyć ciśnienie, a nie temperaturę, nie chcą mnie wpuścić, więc ciśnienie ma prawo skoczyć w górę. Więc w dniu dzisiejszym przybyłem do POZ doświadczając prawdy podczas następującego dialogu:

  • Dzień Dobry! Jestem policjantem, nie posiadam gorączki, nie mam objawów choroby, nie stykałem się z zarażonym więc nikt nie ma prawa zmuszać mnie do pomiaru temperatury, w związku z Ustawą z dnia 5 grudnia 2008 r.

Wpuszczono mnie, nie darując uszczypliwości:

  • O policjant! To myśli, że wszystko może!

Przed gabinetem zabiegowym przez kwadrans wypoczywam, aby ustabilizować ciśnienie i słyszę wychodzące na poczekalnię śmiechy, żarty, plotki w wesołej atmosferze. Słodkie nic nie robienie. Żadnego innego petenta oprócz mnie, więc przerywam wesołą zabawę kobiet, niczym odalisek „w czerwonych szarawarach” jak u Henri Matisse’a:

  • Dzień Dobry!

  • Proszę zasłonić usta i nos!

  • Jestem policjantem, przyszedłem według zlecenia na pomiar ciśnienia. Ponieważ nie mam gorączki, nie jestem chory, nie mam żadnych objawów i nie stykałem się z osobą o wyraźnych objawach zarażenia, więc zgodnie z ustawą z dnia 05 grudnia 2008 r. nie mam obowiązku zasłaniania nosa i ust

  • Odp. Proszę zasłonić usta i nos!

  • Jeśli nie chce spełnić pani obowiązku lekarskiego, proszę podać swoje imię i nazwisko a zawiadomię Policję

  • Odp. To idziemy do dyrektora!

Oczekując jakiś czas przed gabinetem dyrektora – młodym resortowym właścicielem – pukam do jego drzwi:

  • Gdzie jest moja pani lekarka?

Chowała się za plecami dyrektora, który stanowczo:

  • Proszę opuścić przychodnię!

  • Wobec tego pozywam pana firmę o niedopełnianie obowiązków, wchodzących w zakres działalności pana firmy, a w szczególności niedopełnienie obowiązków lekarskich, wynikających z umowy wobec mnie oraz wynikających z umowy z NFZ!

Po czym dyrektor odprowadził mnie do schodów, gdzie z trudem w wyniku stelaża gipsowego na przedramieniu zapiąłem kurtkę, tłumacząc mu jak przystał na mojego wroga:

Jeśli mamy do czynienia z niszczeniem uroczystości pogrzebowych, uroczystości weselnych, edukacji, rodziny, Kościoła, zwykłej wolności i wolności gospodarczej, to mamy do czynienia nie z pandemią, ale z rewolucją. Słyszało to dwóch pacjentów na korytarzu. Gdzie byli pozostali pacjenci? Nie pozostali na kwarantannach lecz pozostali petentami!

A co z pozwem? Do kogo mam się zwrócić? Dyrektor ma swój Sąd. Sąd czerwony. My katolicy tu na Ziemi nigdy nie mieliśmy i nie mamy na niej sądu. Mamy swój sąd, niebieski, Sąd Boży!

 

21.10.2020

 

 

22.10.2020

Dlaczego Grzegorz Braun będąc posłem nie występuje w Sejmie? Ponieważ Okrągłostołowi  i koledzy z Konfederacji zabraniają mu pokazywać się bez akceptacji AGENDY 2030, czyli paradować w masce. Jak jeszcze długo będą bezkarni Ewa Kopacz z PO i Beata Szydło z PiS, które obdarzyły Polaków samobójczą dyrektywą AGENDA 2030, wszystko tłumaczącą już od 3 lat? Nawet "Nczas" o tym milczy?!

 

 

24.10.2020 

Przebieg "Marszu o Wolność" w Warszawie bez masek

 

 

25.10.2020 

Debata lekarzy ŚWIATA w sprawie wykorzystania pandemii do celów politycznych -  bez masek

 

Odwiedza nas 235 gości oraz 0 użytkowników.